Wprowadziłam mojego pieska do zaciemnionego pokoju w piwnicy ,gdzie jedynym światłem był blask świec.
Kazałam mu się rozebrać i dokładnie przyjrzałam się jego ciału.
Następnie wskazałam mu krzesło. Zdziwił się takim luksusem ,ale posłusznie wykonał polecenie, czekając co dalej.
Starannie przywiązałam go do krzesła ,począwszy od rąk ,przez tułowie ,jaja i nogi. Zostawiłam jednak wystarczającą swobodę ,aby w panice mógł się uwolnić ,z czego jednak nie zdawał sobie sprawy.
Następnie włączyłam mu następujący filmik:
(osobom o słabych nerwach radzę nie oglądać)
http://www.sadistic.pl/zabawy-nie-dla-dzieci-vt7203.htm
i kazałam nie odwracać od niego wzroku ,sama zaś wstałam wzięłam specjalnie przygotowany w tym celu tępy nóż o ostrym czubku i nieśpieszne zaczęłam się nim bawić jego jajami ,uważając jednak by ich nie uszkodzić.
Filmik jest króciutki jednak patrząc po obfitości potu ,która skapywała z mojego psa ,wydawał się trwać niewiarygodnie długo. Kiedy po chwili oczy psa latały z ekranu na moje ręce ,wzrokiem pełnym przerażenia ,krzykiem nakazałam mu oglądać ,wzmacniając swoje słowa drobnym ukłuciem ,po czym zapytałam zimnym ,acz spokojnym tonem „Chyba nie chcesz mi się narazić?”
W odpowiedzi głośno przełknął ślinę i ze łzami w oczach oglądał dalej. Ku mojemu lekkiemu rozczarowaniu ,ani razu nie spróbował się wyrwać ,czyli test zaliczył perfekcyjnie i niestety zamiast kary zasłużył na nagrodę. Na szczęście w takich zabawach różnica między karą ,a nagrodą jest wystarczająco płynna ,aby nie zepsuł moich planów. 
Tak ,tak ,miałam pisać często ,ale jakoś zabrakło weny. Teraz zamierzam trochę nadrobić zaległości.
Umówiłam się z pewnym mężczyzną mającym dziwną fantazję ,aby zjeść ze mnie banana. Wydało mi się to na tyle zabawne ,że aż się zgodziłam.
Nastawiłam się więc na drobną przekąskę i standardowy seks ,ale zostałam zaskoczona już na początku ,kiedy to próbowałam mu postawić ,a ten ni z tego ,ni z owego zapytał czy lubię maliny. Lekko zdziwiona przyznałam ,że tak i chciałam dalej się zabrać do roboty ,ale mężczyzna się odsunął i nakazał mi zamknąć oczy i się nie ruszać. Chwilkę przyglądałam mu się podejrzliwie ,ale w końcu ciekawość zwyciężyła ,więc wykonałam polecenie. Po dziwnie dłużącej się chwili ,pociągnął mnie za włosy i przystawił do swojego kutasa. I tu pojawiła się niespodzianka, której każdy rozsądnie myślący człowiek ,by domyślił się od razu. Kutas okazał się słodko malinowy ,do tego stopnia ,że pochłaniałam go z radością małej dziewczynki ,która dostała lizaka.
Problematyczne wydawało się to ,ze lizaki zawsze lubiłam gryźć i bardzo ciężko było się pohamować. 
Lubię seks oralny ,ale pod warunkiem ,ze nie trwa on zbyt długo ,jednak w tej sytuacji czułam się na prawdę oburzona kiedy mężczyzna kazał mi przestać ,gdyż jeszcze nie chciał dojść i kazał mi się położyć.
Pocieszyłam się tym ,że przynajmniej przejdzie do rzeczy... pomyliłam się.
Wyciągnął z zanadrza bitą śmietanę, całą mnie nią wysmarował, po czym leniwie zaczął ją zlizywać i dokładnie rozsmarowywać ją po moim ciele, w efekcie czego cała zaczęłam się kleić ,co zaczęło mnie irytować. Postanowiłam zrewanżować mu się tym samym ,jednak w większej ilości, czego później pożałowałam. Nadmiar słodyczy niestety nie jest wskazany w żadnej sytuacji...
Kiedy zaczęłam na niego patrzeć wzrokiem przeżartego psa ,który już nie może ,ale dalej chce, litościwie zrzucił mnie z siebie ,zaczął mnie pieścić dłońmi i powoli sprawiał ,że mój apetyt wracał do normy. Wtedy znów przerwał i kazał mi zamknąć oczy. Posłusznie zamknęłam ,lecz tylko po to ,aby dyskretnie się upewnić co znowu knuje. Wyjął banana ,więc odetchnęłam z ulgą.
Obrał go ,wysmarował bitą śmietaną i wsunął mi go miedzy nogi ,po to ,aby po chwili lubieżnie go ze mnie wyssać i zjeść. Było to bardziej zabawne niż pociągające ,to też kiedy skończył zażądałam ,aby wreszcie mnie wziął i zaspokoił. Zgodził się i odpłynęliśmy w namiętności (Choć za krótkiej jak na mój gust), aby potem w czasie wspólnej kąpieli pośmiać się z własnych pomysłów i radośnie zmywać z siebie pestki malin.
Nabrałam ochoty na małą lekcję shibari ,więc odezwałam się do jednego z kochanków. Miał on jednak lepszy pomysł. Zaproponował mi dziewczynę ,która chciała poznać świat lesbijskich rozkoszy ,a on by się temu przyglądał. Pomysł rozwinął się na tyle ,by zamiast jednej przyszły dwie kobiety ,ale niestety pozostało to tylko pomysłem.
Kiedy w końcu nadszedł czas spotkania ,przywitałam ich w asyście świec ,subtelnej muzyki i pitnego miodu. Początkowo wszyscy byliśmy spięci nie bardzo wiedząc jak przejść do rzeczy. Zaczęliśmy więc niezobowiązującą rozmowę ,która pomogła w sposób dość specyficzny...
Otóż mój kochanek z pasją zaczął opowiadać coś co znudziło mnie na tyle ,że niezbyt dyskretnie szepnęłam dziewczynie na uszko ,że może byśmy mu jakoś pokazały ,że nas nie interesuję. W efekcie zaczęłyśmy się całować. Było widać ,że dziewczyna nadal jest strasznie spięta ,dlatego całowałam ją bardzo delikatnie powoli przenosząc się na jej szyję i uszy ,to troszkę rozluźniło sytuację. Kazałam jej się położyć, grzecznie wykonała polecenie , a ja zabrałam się za zdejmowanie jej bluzki i w końcu dopadłam piersi. Dawno tak uroczego biustu nie widziałam ,pełny jędrny o idealnym kształcie i słodkich małych suteczkach, po których zawzięcie krążył mój język.. Ssałam je i podgryzałam do czasu aż moje nieśmiałe dziewczę zaczęło dobierać się do mojego krocza ,wtedy zjechałam ustami niżej ,zatrzymując się na jej pępku ,jednocześnie zdejmując jej spodnie i majtki.
Delikatnie rozsunęłam jej w wargi i zaczęłam zagłębiać w niej język ,ssałam ją i pieściłam ,a gdy była już w pełni rozochocona zajęłam się jej łechtaczką i paluszkami doprowadzałam do szaleństwa. Po głośnym orgazmie dziewczyna już całkiem pewna siebie zażądała ,abym ja się położyła i odpłaciła mi się za uzyskaną lekcję. Jedynym mankamentem całej zabawy był facet ,który nie rozumiał ,że nie miałyśmy na niego ochoty i jego pieszczoty bardziej drażniły i psuły zabawę zamiast ją upiększać. Choć muszę przyznać ,że obecność napalonego faceta ,który nie mógł nic zrobić dawała mi sadystyczną przyjemność.
Dalej postanowiłyśmy udać się do klubu dla homoseksualistów ,by wyrwać jakąś panienkę do trójkąta, ale plan nie wypalił ,nie potrafiłam rozpoznać kto jest tam jakiej orientacji ,kto będzie zainteresowany i kto nie jest już zajęty ,więc zrezygnowana pójść do normalnego klubu. Moja dziewczynka niestety już wymiękła i poszła do domu. Ja zaś z rozkoszą usiadłam przy barze gdzie przy piwku i dobrej muzyce uwiodłam heteroseksualną kobietę ,która nigdy wcześniej nawet nie myślała o zabawach z drugą kobietą ,co uważam za mały sukces ,jako ,że nowe doświadczenie przypadło jej do gustu.

Najtrudniej zawsze jest zacząć ,ale postanowiłam się zmotywować i ponownie spróbować z nadzieją ,że tym razem nie zwątpie po miesiącu. Może więc zacznę od kilku słów o sobie.
Jestem młodziutka kobietą zniechęconą do ludzi ,a jednocześnie uzależnioną od bliższych kontaktów z nimi. W moim rodzinnym mieście stanowiło to połączenie zbyt trudne ,gdyż pełna wolność była niemożliwa. Zdecydowałam się więc wyjechać na drugi koniec Polski pod pretekstem studiów i wylądowałam w wesołym Wrocławiu z bujnym życiem nocnym i wielością łatwej zabawy bez zobowiązań. W efekcie radośnie oddałam się nimfomani rządna ciągle nowych ,silniejszych wrażeń i o nich właśnie będzie ten blog.
Sądzę ,że będę na bieżąco opisywać swoje przygody ,nie zagłebiając się w przeszłość ,a jedynie ciesząc się chwilą.
Pozdrawiam
Dezyderia